Kapuczina
Kapuczina. Kawa z mlekiem, która stała się swego rodzaju memem. Od pewnego czasu występuje także pod postacią piwa. Kawowego Stouta, z dodatkiem laktozy, która odpowiada za nadanie wyraźnie deserowego zabarwienia, tzw. pastry. Jako fan kawy i słodyczy, nie mogłem przejść obojętnie obok tegoż wyrobu browaru Zakładowego. Jaką formę zatem prezentuje Coffee Pastry Milk Stout i czy dobre jest? Takie nie za słodkie?

Pijacie kawę? Ja tak, ale w ponad 99% przypadków jest to zwykła czarna kawa z dodatkiem sporej ilości mleka, no tak prawie, że w proporcjach „fifty-fifty”. Dla niektórych to już nie kawa z mlekiem, a mleko z kawą, ale z drugiej zawsze gdy piję czarną, czekam aż solidnie przestygnie, więc dolewając mleka mam ten problem z głowy…

Ale moment, ten blog nie jest wszak o kawie i moich preferencjach co do niej, tylko o piwie. Z drugiej strony jednak obydwa te napoje wcale się nie wykluczają, a doświadczenie z piwnym rzemiosłem pokazuje, że to połączenie nierzadko ma ogromną rację bytu. Zwłaszcza gdy ktoś zabawi się w połączenie kawy i ciemnego piwa w stylu Stout. Dla mnie osobiście jest to jeden z najlepszych możliwych duetów. Z prostego względu: uwielbiam zapach kawy, czy to jeszcze pod postacią ziaren, czy też takiej świeżo zmielonej. Stąd też z pewnego rodzaju rozrzewnieniem wspominam Nitro Bean z browaru Szpunt, które świetnie pachniało, wyraźną kawą, zupełnie tak, jakbym właśnie ten smoliście czarny napar trzymał przed sobą.

Ale tak samo jak fanem kawy, jestem też amatorem słodyczy. Nie mogłem więc przejść obojętnie obok piwa, które powyższe czynniki potencjalnie może mieć w sobie zawarte. Bowiem browar Zakładowy klasycznego Coffee Stouta postanowił podrasować dodając jeszcze laktozy. Nic szczególnego można by pomyśleć, bo laktoza tak samo często trafia do ciemnych piw co dodatek kawy. Jednakże w tym wypadku cukier mleczny zadbał również o to, by piwo wpisały się w modę na wyroby słodyczopodobne, czyli pastry. Tym samym otrzymano Coffee Pastry Milk Stout! Już to samo w sobie brzmi wyraźnie słodko. A jako fan słodkości nie mogłem przepuścić takiej okazji 😀

Czy zatem w butelce będzie równie słodko? Czy nie przesadzono z tą słodyczą? Czy wypicie piwa o jakże memicznej nazwie: Kapuczina, nie sprawi, że zacznę przeglądać OLXa w poszukiwaniu darmoszek? Czy po jej konsumpcji wypowiem jakże stereotypowe zdanie towarzyszące tortom okolicznościowym: dobry, taki nie za słodki? Przekonajmy się!

Pierwsze dwa szybkie wdechy przynoszą aromat kawy, jednakże nie takiej w postaci płynnej, a bardziej coś na wzór samych ziaren kawy, niezbyt mocno palonych. Do tego dochodzi taka dość charakterystyczna nuta dla piw w stylu pstry z dopiskiem milk: czyli po prostu wyraźnie kojarzący się z cukrem, słodkawy aromat, który w połączeniu z wymienioną wcześniej kawą, daje lekko dosłodzoną cukrem kawę z mlekiem. Co zastanawiające to fakt, że żaden z aromatów nie bucha ze szkła, nie mamy tutaj do czynienia z wysoką intensywnością aromatów, a raczej taką dość stonowaną, maksymalnie na średnim poziomie intensywności. Aromat kawy zdecydowanie nie jest tak intensywny jak pamiętam w piwie z browaru Szpunt. Z czasem, gdy przykryłem dłonią szkło i nie pozwoliłem ulecieć aromatom, te skumulowały się i wyskoczyła bardzo wyraźna i przyjemna mleczna czekolada i ogólnie akcenty kakaopochodne. Z czasem gdy Kapuczina łapie temperaturę wychodzi ładny charakter kawy zbożowej. Paloność jako taka zaznacza się, ale jest ona dość łagodna kawowo-czekoladowa, w żadnym wypadku nie jest to spalenizna, czy chociażby mocno palona kawa, a może bardziej właśnie takie prażone zboża. No i ta słodycz, która zdecydowanie daje o sobie znać, przez znaczną część degustacji. Czyżbym czuł również orzechy pokroju laskowych?

Kapuczina

W aspekcie wizualnym mamy tutaj ładną i głęboką czerń, prawie że smolistą, co powoduje, że trudno określić stopień klarowności piwa. Piany tworzy się całkiem spora ilość, o pięknej ciemnobeżowej, wręcz takiej „kapuczinowej” barwie. Całość prezentuje się przepięknie w firmowym szkle browaru Zakładowego.

Smak od początku narzuca nam na język wyraźną i dominującą słodycz, która traci na intensywności na finiszu, choć nie na tyle by określić go mianem wytrawnego. Co to to nie, w najlepszym wypadku finisz jest zbalansowany, ale profil piwa w ustach zdecydowanie wytrawny. Ciało i pełnia średnia, może nawet w stronę wysokiej, wysycenie natomiast w drugą stronę, bo bliżej mu do niskiego. Kolejne łyki sprawiają, że muszę cofnąć to co na początku powiedziałem o finiszu, gdyż staje się on z każdym łykiem wytrawniejszy. Czy w ustach Kapuczina przypomina kawę? W pewnym stopniu tak, ale nie oddaje jej w pełni. Z prostego względu. Na odczucia w ustach składa się nie tylko kawowy posmak, ale także czekolada i laktoza, co po zebraniu w całość daje ciekawy i zdecydowanie słodki miks. Po prostu tak jakby ktoś zrobić czarną kawę, wsypał do niej jeszcze kakaa i laktozy. I to nie po jednej łyżeczce, a co najmniej po 3-4 łyżeczki na kubek 250 ml. Takie coś mi przychodzi do głowy, gdy przełykam kolejne partie piwa. Czuć wyraźnie, że mamy do czynienia z piwem pastry, deserowość i słodycz piwa jest bardzo mocno i łatwo wyczuwalna. Trochę mam wrażenie przytłumia to odcień kawowy piwa, gdzieś mi brakuje by była nieco bardziej wyraźna. Niemniej słodycz mimo, że wyraźna i momentami trochę przytłaczająca nie ma tutaj mowy o tym by piwo mdliło.

Kapuczina to intensywnie słodkie piwo z akcentami kawy. To jedno zdanie, które w skrócie opisuje wyrób browaru Zakładowego. Kupując je liczyłem na nieco wyraźniejszą kawowość i lekko się przeliczyłem, choć z drugiej strony nie czuję zawodu. Bo może i nie otrzymałem wyrazistej kawy, niczym świeżo zaparzonej w ekspresie, ale w zamian miałem przyjemność poczuć bardzo przyjemną mleczną czekoladę, akcenty prażonych zbóż i orzechów. Piwo jest zdecydowanie słodkie i deserowe, jakby ktoś zblendował razem cappuccino dosypując laktozy, wrzucając pół tabliczki czekolady i kilka orzechów, a do tego wsypując zbożową Inkę. Całość nie mdli, pachnie bardzo przyjemnie, smakuje podobnie, choć (powtórzę się) finalnie brakuje mi nieco mocniejszego akcentu kawy 😉

Metryczka
Browar: Zakładowy
Nazwa piwa: Kapuczina
Styl: Coffee Pastry Milk Stout
Ekstrakt: 19º blg
Zawartość alkoholu: 8% obj.
Najlepiej spożyć przed: 15.09.2021
Ocena: 7,5/10
Piwotoki*: słodkie, mleczne, czekolada, kawa, palone zboża, orzechy, deser, ciasto, tort, kakao, laktoza


Nie zapominajcie również o:

  1. możliwości komentowania i dzielenia się swoimi wrażeniami z tekstu i nie tylko;
  2. zajrzeniu na blogowego Facebooka i Instagrama;
  3. zapisaniu się do grupy Fanów Piwnego Craftu (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), gdzie również znajdziecie moje teksty, ale również innych piwnych freaków dzielących się swoimi piwnymi doświadczeniami.
  4. po więcej piw w stylu Milk Stout, Coffee Stout, Pastry czy też z browaru Zakładowego odsyłam do odpowiednich kategorii.

*Piwotoki – pojedyncze słowa pod postacią potoku, które razem składają się na całokształt piwa.