Bacchus
Chcąc wnieść nuty winne do piwa, najczęściej korzysta się z beczek po tymże trunku. Browar Olimp poszedł jednak inną drogą i do swojego RISa dorzucił moszczu winogronowego odmian Cabernet Sauvignon i Merlot. W tenże sposób powstał Bacchus czyli Wine RIS. Sztos, czy niewypał? Przekonajmy się...

Na specjalną okazję…

W moim piwnym świecie nadszedł moment, gdy zacząłem na poważnie rozprawiać się z moimi piwnymi zapasami, które poszerzam już od kilku lat. Powód jest prozaiczny: czasem przeglądając owe zbiory, wyciągam jakąś butelkę i sam się zaskakuje tym co tam mam. Nierzadko bowiem bywało tak, że gdy kupowałem jakieś piwo, które potencjalnie mogło być sztosem, trafiało ono do moich zapasów, z adnotacją „na specjalną okazję”. Jak łatwo się domyślić, owa okazja nigdy nie nadchodziła, a piw na takową ciągle przybywało. Też tak macie? Co poniektórzy pewnie teraz przytakują.

I przychodzi taki moment, że człowiek robi sobie małą inwentaryzację zgromadzonych zasobów i z niedowierzaniem patrzy nie tylko na ilość, ale także i to „co” udało się zgromadzić. U mnie po czymś takim nastąpił przełom, wskutek, którego zacząłem rozprawiać się z niektórymi zakurzonymi butelkami, nie bacząc już na to czy akurat w tym momencie jest „jakaś specjalna okazja”. Tym samym ostatnio z przepastnych czeluści wydobyłem kupionego prawie 3 lata temu Wine RISa z browaru Olimp. Oto przed Wami: Bacchus.

Metryczka

Browar: Olimp (uwarzone w browarze Zodiak)
Nazwa piwa: Bacchus
Styl: Wine Russian Imperial Stout
Ekstrakt: 25º blg
Zaw. Alkoholu: 9,5% obj.
Skład: woda, słody: pilzneński, monachijski, Abbey Castlemalting, Carafa III Special, Special B, karmelowy 600; chmiele: Iunga, Marynka; dodatki: płatki owsiane, prażony jęczmień, moszcz winogron: Cabernet Sauvignon, Merlot; drożdże US-05
Data ważności: 01.02.2021 r.

Podkręcić mocarza…

Bacchus jak już wspomniałem to przedstawiciel RISów, czyli jednego z „najmocarniejszych” stylów piwa. Czarny jak smoła, mocno palony i złożony trunek, który w tym wypadku został wzbogacony jeszcze jednym elementem. Moszczem winogron Cabernet Sauvignon i Merlot. Nie myli Was wzrok, browar Olimp postanowił podrasować tego mocarza dodając coś, z czego zazwyczaj powstaje czerwone wino. Jest to zabieg, z którym wcześniej spotkałem się tylko przy Pincie i ich Grape Ale, jednakże w dzisiejszym wypadku mówmy o osobniku znacznie „cięższej” kategorii ekstraktowej. Jak zatem ów dodatek odnajdzie się w tak ekstraktywnym piwie o smoliście czarnej duszy? Czy winogrona ze wspomnianych szczepów zabarwią RISa odcieniami czerwonego wina? I czy to piwo zasługiwało na specjalną okazję?


Bacchus

Estetyka

Etykieta. Majstersztyk. Browar Olimp przyzwyczaił już do tego, że jego etykiety zdobią greccy bogowie, wszak nazwa browaru do czegoś zobowiązuje. Ale tak samo prezencja etykiet często nawiązuje do tego co butelka kryje w środku. Mając więc RISa podkręconego moszczem winogronowym, nie może być inaczej jak umieścić na froncie boga wina: Bacchusa, znanego szerzej jako Dionizos. Stoi on na wprost nas i z uśmiechem wznosi kufel z winem/piwem? Co jest w środku możemy się tylko domyślać, lecz jego uśmiech sugeruje, że musi to być coś pysznego. Tył stanowią wszelkie potrzebne informacje, tutaj nie ma żadnej nowości, ale tak zaprezentowaną grafikę ciężko byłoby przebić. Wszystko utrzymane w dość stonowanych szaro-zielonych barwach. Podobnie z resztą lak ozdabiający szyję butelki i skrywający kapsel.

Samo piwo w szkle prezentuje się niczym smoła. Nieprzejrzyście czarne, bez żadnych prześwitów, czy też refleksów. Po prostu głęboka, czarna otchłań. Piana natomiast to ciemnobeżowa, wpadająca wręcz w mocną kawę z mlekiem, drobnopęcherzykowa korona, która finalnie redukuje się do cienkiej tafli.

Aromat

Pierwszy wdech nabrany do nosa przynosi lekko słodkawy aromat, ciemnego syropu cukrowego, w stylu melasy. Nieco głębiej siedzi czarna, palona kawa, jednak nie tak mocna by nazwać ją „siekierą”, ale dość wyraźna by dobrze korespondować z tym czym winien być RIS. Szukając akcentów wina/winogron, odnajduje je bez problemu. Nieco schowane za wspomnianą kawą, po czasie wspomaganą jeszcze przez gorzka czekoladę, ale wyczuwalne i nie dające się pomylić z niczym innym jak czerwonym półwytrawnym winem. Z czasem ujawnia się także lekka, przypominająca nieco miód, słodycz, a także suszone owoce, rodzynki i bardzo subtelna nuta alkoholowa. Niemniej motyw przewodni aromatu to zdecydowanie wyraźna palona kawa, czekolada i wino, które z czasem nabiera na intensywności.

Odczucie w ustach

Biorę pierwszy łyk i jest prawdziwy efekt „WOW!!!”. To co mam okazję poczuć jest miksem palonej kawy, gorzkiej czekolady i czerwonego, wytrawnego wina. Można by pomyśleć, że to znów to samo co w aromacie, ale ja dodam, że w ustach czuje to kilkukrotnie wyraźniej i mocniej. Bardzo ładnie ujawnia się tutaj właśnie ten wytrawny, lekko cierpki i taninowy charakter czerwonego wina, który idealnie komponuje się z ciemną, paloną duszą RISa. Całość przypomina trochę kawę, która wcześniej namaczana była w tym winnym trunku, po czym zmielono ją i zaparzono. A do tego deserowe, czekoladowe ciasto/biszkopt nasączony winem. Alkohol mimo wszystko jest nie do wyłapania. Początkowy profil zdaje się być słodkawy, jednak finisz już bardziej palono-taninowy, więc i wytrawniejszy. Co do pełni, czy też treściwości, oceniam ją na średnim poziomie, podobnie zresztą jak wysycenie.

Reasumując

Bez dwóch zdań Bacchus mnie zachwycił i oczarował. Winny charakter wniesiony przez użycie moszczu winogronowego świetnie współgra z czarną bazą RISa. Można wręcz by pomyśleć, że po prostu zmiksowano tutaj w proporcjach 1:1 czerwone wytrawne wino i tego ciemnego piwnego mocarza. Wyraźnie to widać zwłaszcza w smaku, gdzie moje kubki smakowe zostały po prostu oszołomione w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nigdy wcześniej nie miałem okazji próbować czegoś tak pysznego, bo i w sumie niewiele takich piw mamy do dyspozycji na rynku. Co prawda nie wiem, czy obecnie jest jeszcze gdzieś do dostania, ale jeśli gdzieś go spotkacie, możecie bez wahania dodać go do koszyka, fizycznego bądź też wirtualnego.

Wracając do pytań ze wstępu, nie mam żadnych wątpliwości, że dodatek moszczu z odmian Cabernet Sauvignon i Merlot przepięknie odnalazł się i wkomponował w RISa. Co do tego, czy Bacchus wart był jakiejś specjalnej okazji, również muszę potwierdzić, że jest to piwo, które ma wszystko by być propozycją na jakiś szczególny moment. Choć u mnie trafił do szkła w trakcie zwykłego powszedniego dnia, to tym co sobą zaprezentował, tenże dzień uczynił wyjątkowym i szczególnym.

W dwóch/trzech zdaniach

Bacchus jest świetnie skomponowanym połączeniem najlepszych cech charakteryzujących czerwone wytrawne wino i ciemnego mocarnego RISa. Mocna palona kawa, gorzka czekolada, melasa i suszone owoce przeplatają się tutaj z taninami, lekką cierpkością oraz bardzo wyraźnym posmakiem i aromatem czerwonego wina. Kompozycja, która doprawdy zachwyca i przyciąga.


Nie zapominajcie również o:

  1. możliwości komentowania i dzielenia się swoimi wrażeniami z tekstu i nie tylko;
  2. zajrzeniu na blogowego Facebooka i Instagrama;
  3. zapisaniu się do grupy Fanów Piwnego Craftu (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), gdzie również znajdziecie moje teksty, ale również innych piwnych freaków dzielących się swoimi piwnymi doświadczeniami.
  4. po więcej piw w stylu RIS, czy też z Browaru Olimp odsyłam do odpowiednich kategorii.