RIS Bowmore BA
Beczki, beczki beczki. Rozpalają zmysły każdego beergeek'a, gdy tylko ujrzy na etykiecie dopisek "barrel aged". Ze mną jest podobnie, dlatego dzisiaj na tapetę biorę Russian Imperial Stout leżakowane w beczce po whisky Bowmore, którego twórca jest browar Maryensztadt.

🏭Browar Maryensztadt
🍺
Projekt Barrel Aged RIS
🗃️
RIS Bowmore Whisky
🏷️
Ekstrakt: 22° blg // Alkohol: 9,4% obj.
📋
Skład: woda, słody jęczmienne i pszeniczne, chmiel, drożdże
📅
Data przydatności: 16.06.2021
👀
Głęboko czarne i nieprzejrzyste. Piana niezbyt obfita, średnio trwała, najlepiej widoczna w trakcie nalewania gdy ujawnia swoją ciemnobeżową, wręcz brązową barwę.
👃
Na pierwszym planie pojawia się bardzo wyraźny aromat whisky, obstawiam, że to rzeczona Bowmore. Taka z kostką gorzkiej czekolady o wysokim procencie kakaa. Do tego uwidacznia się kokos, który nadaje całości czegoś na wzór batonika Bounty skropionego szlachetnym alkoholem. W miarę ogrzewania profil aromatyczny wzbogaca się dodatkowo o odrobinę palonej kawy i laskę wanilii.
👅
Nasycenie gazem średnie, pełnia na podobnym poziomie. Tutaj już nieco bardziej czuć moc tego piwa. Nie jest to jednak chamskie palenie przełyku, a przyjemne lekkie rozgrzewanie. Goryczka o dziwo początkowo wydaje się być chmielowa, jednak po chwili spycha ją na drugi plan odczucie palonej kawy. Profil zdecydowanie wytrawny. Choć pojawiają się przebłyski słodkiej czekolady z wanilią to jednak prym wiodą akcenty jak przy kawie espresso, bardzo wyraźna paloność. Po prostu czarna dusza tego RISa.
💭
Jestem zdecydowanie kupiony aromatem tego piwa. Kokos, whisky, czekolada i wyraźna paloność. Wszystko jest bardzo dobrze wyważone. Beczka po Bowmore zdecydowanie wyniosła podstawkę jaką jest RIS na wyższy poziom, zwłaszcza na płaszczyźnie zapachowej. Zastanawia mnie jednak fakt, że w wielu innych recenzjach tego piwa pojawia się „torf”. Ja jednak takowego nie wyłapałem, a jestem pewien, że gdyby był, to już po otwarciu butelki mój nos by to odnotował. Być może z czasem nuty torfowe uciekły lub przeobraziły się. Niemniej, wcale mi to nie przeszkadza, bo deserowe Bounty z szklanką whisky to duży skrót jakim opisałbym to piwo. I jest to bardzo smaczny, aromatyczny i godny polecenia „skrót”.