Ziarna maku, skórka pomarańczowa, rodzynki, laktoza, wanilia. To wszystko trafiło do piwa, które jest dzisiejszym bohaterem. Opium Cake w kooperacji browaru Pinta oraz 8 Wired. Potencjalnie brzmi jak makowiec w płynie. Jednakże czy taka ilość dodatków da się odnaleźć w tak ekstraktywnym i złożonym piwie jakim jest Imperial Stout?
🏭Browar PINTA & 8 WIRED BREWING
🍺 Opium Cake
🗃️ Imperial Stout
🏷️ Ekstrakt: 30° blg // Alkohol: 11% obj.
📋 Skład: woda, słód jęczmienny, chmiel, drożdże, ziarna maku, laktoza, skórka pomarańczy, wanilia, rodzynki
👀 Głęboko czarne i zupełnie nieprzejrzyste. Piana choć nieobfita i strasznie szybko się redukuje to udało się wyłapać jej jasnobrązową barwę.
👃Aromat od początku jest tak samo mocno intensywny jak i dość specyficzny, nie spotkany przeze mnie do tej pory w piwie. Przypominał mi on lukier na makowcu, dodatkowo obsypany skórką pomarańczową. Nie tak oczywisty jak to napisałem, ale budzący takie skojarzenie. Do tego w tle lekką nutą alkoholowa i mleczna czekolada.
👅 Tutaj odczucie mocy piwa i jego alkoholowego charakteru jest bardziej zaznaczone, poprzez odczucie rozgrzewania w przełyku. Nie jest ono ostre czy też odrzucające, a raczej przyjemne, oddające charakter piwa. Intensywniejsza jest także czekolada, bardziej już gorzka, a także paloność, która podbije wytrawny odbiór piwa. Chwilami ujawniało się coś jak masa makowa z rodzynkami, ale już zdecydowanie tworząc drugi plan. Treściwość piwa zdecydowanie wysoka.
💭 Opium Cake zakupione raczej w ramach takiej ciekawości, jak dość liczna reprezentacja dodatków (mak, rodzynki, laktoza, skórka pomarańczowa, wanilia) odnajdzie się w tak mocnym i ekstraktywnym piwie. I muszę przyznać, że zostałem pozytywnie zaskoczony, zwłaszcza przez aromat, który był swoim profilem całkiem zbliżony do świątecznego makowca. Może nie było to uczucie jakby się wąchało jeszcze ciepłe ciasto, ale pewne charakterystyczne nuty łatwo było wyłapać. Nieco inaczej sprawa ma się z tym co piwo reprezentowało sobą w ustach, gdzie bardziej uwidoczniła się baza, tj. imperialny stout. Ale może to i nawet lepiej, bo nie jest nudno j jednowymiarowo. Całość nie przymula, pozwala cieszyć się sobą przez dłuższy czas, otwierając się też w miarę łapania temperatury. Jest może trochę specyficzne, ale zarazem dość wyraziście.

Więcej informacji o Browarze PINTA i ich wyrobach znajdziecie na ich Facebooku, Instagramie i stronie WWW. Zapraszam do śledzenia ich poczynań, zwłaszcza że dobre mają nie tylko piwa!

Czołem!

Nie zapominajcie również o:

  1. możliwości komentowania i dzielenia się swoimi wrażeniami z tekstu i nie tylko;
  2. zajrzeniu na blogowego Facebooka i Instagrama;
  3. zapisaniu się do grupy Fanów Piwnego Craftu (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), gdzie również znajdziecie moje teksty, ale również innych piwnych freaków dzielących się swoimi piwnymi doświadczeniami.