Funky Fluid to chyba obecnie jeden z bardziej płodnych browarów. Ich charakterystyczne, pełne kolorów etykiety przyciągają oko. Jak jednak sprawuje się zawartość ich pięknych butelek, czy też puszek? Zwłaszcza w West Coast IPA, której solidna goryczka jest świętym gralem pośród całej mody na piwa "pastry". Oto Let Me Ride.

🏭Browar FUNKY FLUID
🍺
Let Me Ride
🗃️
West Coast IPA
🏷️
Ekstrakt: 14° blg // Alkohol: 6,2% obj.
📋
Skład: woda, słód jęczmienny, chmiel: Citra, Simcoe, Centennial, Cascade, Zeus, Ernest; drożdże.
👀
Lekko przymglone złoto świetnie prezentujące się w szkle. Do tego ozdobnik w postaci białej, obfitej piany, która oblepia szkło.
👃
W aromacie dominuje intensywna chmielowość. Czuć że nie żałowano tutaj ilości (18g/l). Jest odrobina słodkich tropików, białych owoców, a także solidna dawka cytrusów.
👅
Bardzo wyraziste w ustach, intensywnie chmielowe, a na finiszu oblepiająca podniebienie goryczka, o grejpfrutowo-żywicznym zabarwieniu. Profil zdecydowanie wytrawny, wysycenie średnie, pełnia niska.
💭
Let Me Ride zabiera nas w podróż na Zachodnie Wybrzeże. Wyraźnie goryczkowe i wytrawne, przepełnione chmielem o cytrusowo-żywicznym profilu zbalansowanym i urozmaiconym przez odrobinę tropików. Wyjadaczy może to z kapci nie wyrwie, ale dla mnie osobiście, to bardzo dobry „przypominacz” o tym, czym jest West Coast IPA.

Więcej informacji o browarze Funky Fluid i ich wyrobach znajdziecie na ich Facebooku, Instagramie. Zapraszam do śledzenia ich poczynań!

Czołem!

Nie zapominajcie również o:

  1. możliwości komentowania i dzielenia się swoimi wrażeniami z tekstu i nie tylko;
  2. zajrzeniu na blogowego Facebooka i Instagrama;
  3. zapisaniu się do grupy Fanów Piwnego Craftu (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), gdzie również znajdziecie moje teksty, ale również innych piwnych freaków dzielących się swoimi piwnymi doświadczeniami.