Z medalowymi piwami często jest ten problem, że fakt zdobycia przez nie nagrody, automatycznie podnosi poprzeczkę przy późniejszym odbiorze i ocenianiu danego piwa. Tak, więc nawet złoty medal, który zdobyło dzisiejsze piwo podczas Warszawskiego Konkursu Piw Domowych, może mieć jasną i ciemną stronę. Czy Session IPA z browaru PINTA radzi sobie z tym ciężarem będącym jednocześnie laurem zwycięstwa?
🏭Browar PINTA
🍺 Session IPA
🗃️ Session IPA Grand Prix
🏷️ Ekstrakt: 12° blg // Alkohol: 4,9% obj.
📋 Skład: woda, słody jęczmienne: pilzneński, Carapils; chmiele: Iunga, Amarillo, Nelson Sauvin, drożdże Safale US-05.
🗣️ Dzisiaj zabieram Was na krótki rejs. Celem naszej podróży jest Nowa Zelandia, ojczyzna odmiany chmielu o nazwie Nelson Sauvin. To właśnie on znalazł się w zwycięskiej recepturze Pawła Twardaka, opłacając jego Session IPA w trakcie zeszłorocznej edycji Warszawskiego Konkursu Piw Domowych. Nie jest to jednak single hoped, bo do piwa trafiła także polska Iunga i amerykańskie Amarillo, jednak to właśnie”Nelson” i Nowa Zelandia wyraźnie sygnują to piwo między innymi na etykiecie. Pozostaje mi sprawdzić czy w butelce ta nowozelandzkość również jest zaznaczona.
Rejs rozpoczynam od przelania piwa do szkła i dzięki temu mamy okazję zaobserwować piękną złocistą barwę, w pełni klarowną. Piana jak widać na załączonych fotografiach obfita, a ponadto bardzo trwała. Do nozdrzy zaczyna docierać wydobywający się ze szkła aromat. Solidnie owocowy, tropikalny, zdecydowanie egzotyczny. Zdaje się, że dominuje Amarillo. Po chwili jednak wyostrzeniu ulegają nuty białych winogron przypominające nieco białe wino, a za sterem łajby do Nowej Zelandii staje Nelson Sauvin.
W ustach mamy do czynienia z niską pełnią, ale w końcu to Session IPA. Wyrazistości nabiera natomiast goryczka, która nadaje wytrawnego, lekko ściągającego odczucia na podniebieniu. Wysycenie dość wysokie.
💭 Co myślę o Session IPA Grand Prix 2019? Przyzwoita i przyjemna Session IPA. Bardzo miły i wyrazisty aromat, który przyciąga swoim egzotycznym i lekko winnym zabarwieniem. Trochę jednak więcej mogłoby się zadziać w smaku. Na szczęście odczucie w ustach ratuje wyraźna, ale nieprzesadzona goryczka, która podbija profil sesyjnego, wytrawnego piwa.

Więcej informacji o Browarze PINTA i ich wyrobach znajdziecie na ich Facebooku, Instagramie i stronie WWW. Zapraszam do śledzenia ich poczynań, zwłaszcza że dobre mają nie tylko piwa!

Czołem!

Nie zapominajcie również o:

  1. możliwości komentowania i dzielenia się swoimi wrażeniami z tekstu i nie tylko;
  2. zajrzeniu na blogowego Facebooka i Instagrama;
  3. zapisaniu się do grupy Fanów Piwnego Craftu (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), gdzie również znajdziecie moje teksty, ale również innych piwnych freaków dzielących się swoimi piwnymi doświadczeniami.