Czas na pierwszy blogowy "piwny przegląd". Na tapecie ląduje oddalony od mojego rodzinnego Konina, restauracyjny Browar Turek. Na dobry początek udało mi się zebrać aż dziewięć różnych pozycji, które poddałem krótkim recenzjom. Jeśli chcecie przekonać się co ciekawego warzy się w tureckim browarze to zapraszam do lektury.

Jakiś czas temu wybrałem się do oddalonego od Konina o 30 kilometrów Turku. Od razu dodam, że nieprzypadkowo, miałem konkretny cel. Ta wizyta zbiegła się czasowo z momentem, kiedy gospodarka uległa zamrożeniu, wiele lokali zostało zamkniętych, a browary straciły swoje wypracowane kanały dystrybucji. Ratunkiem pozostała sprzedaż „na miejscu” i spontaniczna akcja #wspieramypolskikraft. Wtedy też w oczy rzucił mi się post na Facebook od Browar Turek z listą dostępnych do kupna u nich piw. Szybki rzut okiem i już wiedziałem, gdzie pojadę w piątkowe popołudnie.

Browar Turek znałem już wcześniej, dwukrotnie mając okazję ich odwiedzić w ramach wypadu na „niedzielny obiad” i za każdym razem zabierając ze sobą coś „piwnego” na wynos. Niestety, nigdy nie było sytuacji by na miejscu dostępnych było aż dziewięć różnych piw. Takiej okazji nie mogłem przegapić. Kupno po jednym reprezentancie każdego ze styli, to był mój cel, o którym wspominałem wcześniej. Finalnie zabrałem ze sobą to co założyłem, plus kilka dubli do rozdania. Tym samym niechcący i zupełnie spontanicznie zaopatrzyłem się w materiał do pierwszego „piwnego przeglądu”, którego wstęp właśnie czytacie.

I w ramach tego wstępu dodam jeszcze tylko, ze pierwsza wersja przeglądu obejmująca 9 piw z browaru Turek, właśnie wzbogaciła się o cztery kolejne pozycje. I mogę Wam obiecać, że tak będzie się działo, gdy tylko coś nowego z tegoż browaru wpadnie mi w ręce. Mam więc nadzieje, na wiele kolejnych aktualizacji i nowych piw do próbowania 😀

Tymczasem, czas przejść już od wstępu do właściwej treści. Zapraszam Was na… <werble>

Piwny Przegląd Browaru Turek

#1 Cudzoziemiec – Session IPA

Oczy: ciemnozłota barwa piwa, jednocześnie bardzo klarownego. Jako ozdobnik obowiązkowa w tym stylu piana w odcieniu lekko zabrudzonej bieli, zbudowana w głównej mierze z drobnych pęcherzyków

Nos: aromat zdecydowanie zdominowany przez chmiele: nuty słodkich owoców (melon), żywiczne, momentami lekko trawiaste. Balans zapewnia słodowe tło, które równoważy chmielowość i nadaje aromatowi więcej wymiarów. Proporcje chmielu do słodu określiłbym jako stosunek 6:4.

Usta: w ustach poszukiwania zacząłem od goryczki, która nie była zbyt wysoka jak na ten styl, a raczej średnia w kierunku lekkiej. Na podniebieniu pozostaje posmak grejpfrutowego albedo. Poza tym mamy powtórkę walorów aromatycznych, tzn. ponownie wybija się chmielowość. Treściwość piwa oceniłbym jako średnią, a sam profil jako wytrawny i dość orzeźwiający.

Ogół: kawałek przyjemnej Session IPA, bez karmelowych posmaków, choć według mnie ze zbyt grzeczną goryczką. Chmielowa strona piwa jest jednak zadowalająca, rzekłbym że klasyczna (oldschoolowa) zarówno aromatycznie jak i smakowo, wyraźnie wybija się ponad słodowe tło.

Cudzoziemiec Browar Turek


#2 WeizenTURek – Hefeweizen

Oczy: piwo wpada w złoto-pomarańczową barwę. Początkowo lekko zamglone, po wlaniu osadu mętnieje. Piana zgodnie z oczekiwaniami jest biała, długo się utrzymuje, choć nie jest szczególnie obfita.

Nos: od początku czuć wyraziste nuty fenolowe, przypominające goździki (przyprawę, nie kwiaty 😛 ). Cechują się one wysoką intensywnością. Dalej w kolejności wyróżniają się już mniej intensywne akcenty bananów, a w ślad za nimi charakterystyczna nuta pszenicy. Momentami dało się wychwycić również coś na wzór gumy balonowej oraz albedo z pomarańczy (lekka cierpkość).

Usta: w ustach miałem wrażenie, że nastąpiło odwrócenie aromatu, co wyraźniej dał poczuć się banan, a rolę drugoplanową grały fenole. Goryczka jak można było się spodziewać praktycznie nieobecna, ale w zamian ponownie dała się odczuć lekka, pomarańczowa cierpkość. Wysycenie średnie, a treściwość średniolekka. Finisz ma zdecydowanie wytrawne zabarwienie.

Ogół: jak nie jestem szczególnym fanem piw pszenicznych i sięgam po nie bardzo rzadko, tak teraz mogłem sobie przypomnieć co w nich grać powinno. Tutaj współgrają ze sobą zarówno goździki i banany wymieniając się intensywnością, przy akompaniamencie gumy balonowej, pszenicy i pomarańczy.

WeizenTURek - Browar Turek


#3 APAraTURa – American Pale Ale

Oczy: pomarańcz wpadający w bursztyn, tak bym określił barwę. W szkle nie jest klarownie, a lekko mgliście. Co do piany, to jest ona średnio obfita i tak samo trwała, opadając pozostawia na ściankach białe fragmenty.

Nos: zdecydowanie chmiel, dominuje podobnie jak przy Session IPA, jeśli nie bardziej. Profil chmielowych zapachów otwierają słodkie owoce tropikalne, a za nimi idą cytrusy oblane żywicą. Dało się poczuć także jabłka, prawdopodobnie dzięki użyciu chmielu Equanot. Podbudowa słodowa w aromacie w zdecydowanym odwrocie, prawie niewyczuwalna, wyraźnie przytłumiona.

Usta: zaraz po przełknięciu uderza wyrazista goryczka o grejpfrutowym zabarwieniu, która zostaje chwilę na podniebieniu. Wyraziste są również inne efekty użycia chmieli, w ustach jednak o silniejszym charakterze cytrusowym i żywicznym. Do tego wyczuwalna już podbudowa słodowa z lekkim posmakiem karmelu. Jest zdecydowanie wytrwanie (głównie dzięki goryczce) treściwość średnia.

Ogół: gdyby taka goryczka była w Session IPA 😀 Bardzo smaczna i aromatyczna APA, klasyczna, poprawna, stylowa. Obfitość chmieli niech poświadczy fakt, że kichnęło mi się kilka razy w trakcie konsumpcji, a taki mój urok przy piwach mocno nachmielonych 😛

Aparatura Browar Turek


#4 ToURr de PILS – Pils Niemiecki

Oczy: piwo o dziwo jest lekko zamglone (czyżby zmętnienie na zimno) o barwie jasnozłotej. Piana biała, w głównej mierze tworzą ją drobne pęcherzyki. Jest obfita, choć redukuje się dość szybko do kilkumilimetrowej tafli.

Nos: wyraźny aromat, typowy dla niemieckiego pilsa tj. szlachetne chmiele nadające akcentów przypominających kwiaty albo zioła. Do tego lekko słodkawe nuty ciasteczkowe (biszkoptowe). Poza tym bardzo czysty aromat, bez wad.

Usta: zdecydowanie bardziej słodowe i nadal czyste, bez zbędnych, a tym bardziej wadliwych urozmaiceń. Posmaki chmielowe ujawniają się z czasem, na drugim planie. Całość jest wytrawna, lekko goryczkowa i rześka. Nasycenie średnie.

Ogół: lekki, przyzwoity, a co najważniejsze pozbawiony wad przedstawiciel niemieckich pilsów. Taki, który spokojnie można wypić w większej ilości, czerpiąc przyjemność z konsumpcji.

Tour de Pils Browar Turek


#5 TUReckie – Dunkelweizen

Oczy: mętna, ciemnomiedziana głębina, może nawet ciemnobrunatna. Piana beżowa, średnio obfita, zaskakująco szybko znika do postaci kożucha na tafli piwa.

Nos: na pierwszym froncie fenole (nuty przyprawowe), które ostrzeliwują nos. Estry (banan) w odwrocie, ustępują pola aromatom pszenicy, świeżo pieczonego chleba i odrobiny karmelu, by po czasie jednak dojść do głosu na równi z estrami. Nuty chmielopochodne nieobecne.

Usta: tutaj od początku na język bardziej rzuca się pszeniczność, a także pierwiastek „dunkel”, czyli akcenty chlebowe, czasem wręcz melanoidowe i karmelowe. Estry i fenole grają tutaj drugie skrzypce, odwrotnie niż w aromacie. Pełnia piwa według mnie na poziomie niskim, natomiast wysycenie średnie.

Ogół: piwo lekkie, przyjemne i niejednowymiarowe, dzięki zróżnicowanej intensywności poszczególnych walorów w smaku i aromacie. Powiedziałbym, że „dunkel” i „weizen” rozłożyły się mniej więcej po równo.

Tureckie Browar Turek


#6 Czarna Kaśka – Stout

Oczy: nieprzejrzyście czarne z ciemnobrunatnymi przebłyskami. Piana bardzo obfita, w odcieniu kawy z mlekiem, średnio trwała, ale nie znika kompletnie.

Nos: wyrazista i mocno intensywna, świeżo zmielona, palona kawa (trochę tak jakby powąchać wnętrze świeżo otwartej torebki z kawą), do tego kakao, gorzka czekolada, które przebijają się po skumulowaniu pod przykryciem aromatów, ale nie niwelują kawowej wytrawności.

Usta: na czoło ponownie wysuwa się kawa i palone zboża, które sprawiają, że piwo ma bardzo wytrawny profil i sam finisz o wspomnianym palonym zabarwieniu. Do tego dochodzi lekka kawowa kwaskowość i gorzka czekolada. Treściwość jest średnia, podobnie jak nasycenie.

Ogół: wyraziście kawowe i wytrawne piwo, z intensywną palonością, niczym w palarni kawy. Dla urozmaicenia wpada co prawda odrobina czekolady i kakaa, ale całość i tak sprawia wrażenie mocnego, gorzkiego podwójnego espresso.

Czarna Kaśka Browar Turek


#7 TURkawka – Coffee Stout

Oczy: nieprzejrzyście czarne, widocznie ciemniejsze od Czarnej Kaśki. Piany beżowa, nie jest jej zbyt wiele i szybko znika do postaci pierścienia

Nos: kawa, ale nie taka w 100% czarna, a bardziej z dodatkiem odrobiny mleka dla zabielenia i czekolady. Coś jak takie ciasto obsypane nasączone kawą i obsypane wiórkami gorzkiej i mlecznej czekolady, gdzie to kawa ma być tym głównym elementem. Dodatkiem są nuty palonych zbóż.

Usta: tutaj kawa jest już bardziej intensywna, a zarazem zmienia charakter na zbliżony do kawy zbożowej (ale nie rozpuszczalnej, tylko takiej prawdziwej) o lekkiej kwaskowatości. Na podniebieniu zostaje wytrawna, wyraźna paloność i delikatny posmak gorzkiej czekolady. Wysycenie średnio wysokie, natomiast treściwość średnia.

Ogół: piwo zakrawa swoim charakterem o deser w płynie. Jest kawowe, nieprzesadnie wytrawne, ma nieco słodkiego czekoladowego zabarwienia. Smaczne z odrobiną pełni, nadającej gładkości i kremowości. Finalnie o wytrawnym profilu z odrobiną słodyczy dla balansu.

Turkawka Browar Turek


#8 Ogórkowe

Oczy: w szkle piwo prezentuje się jak zamglone złoto, natomiast piana choć początkowo bardzo obfita i trawała, na koniec znika do bardzo cienkiej i dziurawej tafli

Nos: aromat jest zdominowany przez zielony, świeży ogórek. Jest on strasznie wyraźny i przytłacza praktycznie co mogłoby się ujawnić w tle. Czasem miałem wrażenie że zamajaczyła baza w postaci pilsa, ale szybko do głosu ponownie doszedł ogórek.

Usta: w smaku ten ogórek jest już nieco bardziej stonowany, ale nadal czuć praktycznie tylko jego. Sama treściwość piwa jest niska, a wysycenie blisko bardzo wysokiego.

Ogół: piwo jak najbardziej zasługuje by nazwać je jako „ogórkowe”. Ogórek jest w każdym aspekcie, no poza wyglądem, ale jakby wkradło się w barwę nieco zieleni, to wtedy już spokojnie byłby to świeży ogórek w płynie. Całość bardzo dziwaczna w odbiorze i mimo wszystko dość trudna.


#9 Zielone

Oczy: zielone, nieklarowne, przypomina barwą wyciśnięty i przefiltrowany z cząstek, sok z kiwi. Piana biała, może lekko zabarwiona na zielono, obfita, ale podobnie jak ogórkowe zanika prawie do zera.

Nos: słodowe, przypomina pilsa, ale takiego lekko obdartego ze szlachetnych chmieli. Po skumulowaniu aromatów na chwilę wyskoczyła nieprzyjemna, jakby chemiczna nuta, później jednak już jej nie wyłapałem.

Usta: goryczka na poziomie średnim, tutaj już bardziej czuć podobiznę do niemieckiego pilsa. Żadnej zieloności, czy też sztuczności nie czuć.

Ogół: zakładam po moich odczuciach, jak i parametrach, że bazą tego piwa jest niemiecki pils, nieco wyjałowiony z chimelu, który został zabarwiony na zielono. Ta barwa może zarówno ciekawi, jak i niektórych zaniepokoić 😛


Aktualizacja: dodano 4 kolejne piwa [18.11.2020 r.]

#10 Fruit Plant – Fruit Wheat

Oczy: barwa piwa przypomina czerwoną cegłę, dodatkowo całość jest lekko zamglona i nieklarowna. Piana praktycznie nie istnieje, podczas nalewania dało się zauważyć przez chwilę jedynie odrobinę różowej pianki.

Nos: aromat średniointensywny, jednakże daje się w nim znaleźć owoce, hybrydę użytych malin i moreli. Po zamieszaniu i skumulowaniu aromatów pod przykryciem bardziej jednak wybijają się maliny, które w sumie dominują w końcowym rozrachunku, gdzie morele ciężko wyłapać. Ponadto w tle unosi się lekka pszeniczność/zbożowość

Usta: bardzo lekkie w odbiorze, zdecydowanie niskie ciało, natomiast wysycenie średnio wysokie, co podbija rześkość piwa. Tutaj również w głównej mierze daje się odnaleźć maliny, a towarzyszące temu odczucie przypomina syrop malinowy rozmieszany z wodą. Ponadto bardzo delikatna kwaskowość, choć finisz jest bardziej ukierunkowany na słodycz.

Ogół: zdecydowanie piwo dedykowane porom letnim, ze względu na swój orzeźwiający, kwaskowaty charakter. A dwóch użytych owoców tj. moreli i malin, zdecydowanie bardziej i łatwiej wyczuwalne są maliny. Tak naprawdę gdyby nie to, że w składzie wymieniono morele, to bym ich nie wyłapał. Całokształt smaczny i rześki, choć bardziej bym go zbalansował nieco wyraźniejszymi akcentami piwa pszenicznego.


#11 Fruit Plant w wersji Sour

Oczy: barwa piwa w pewnym stopniu odzwierciedla kolor etykiety, tj. czerwony, wpadający w rubin, przyciągająca wzrok. Nie jest idealnie klarowne, ale z drugiej strony też nie jest bardzo mętne, raczej zamglone. Piana nikła, bardzo szybko się redukuje.

Nos: aromat od początku jest wyraźnie malinowy i to właśnie te owoce dominują w całym bukiecie zapachowym. Co więcej mam wrażenie, że maliny są mocniej wyczuwalne niż w podstawowej wersji, czyli jest „nie-sour”. Poza tym jest bardzo podobnie.

Usta: w ustach odczucie nieco bardziej kwaskowe niż w wersji bazowej tego piwa. Ponownie ujawnia się dominacja malin, które grają zdecydowanie pierwsze skrzypce w piwie. Ciało oczywiście niskie, wysycenie natomiast wysokie.

Ogół: lekki, niewymagający malinowy kwasek. Gdyby bardziej podbić intensywność malin jak i kwaskowość, to spokojnie można by to piwo podczepić pod „Raspberry Sour”. Tymczasem Fruit Plant w wydaniu Sour, jest po prostu bardziej kwaśną wersją podstawki.


#12 Hop’s na TURa – DDH Double IPA

Oczy: barwa ciemnozłota wpadająca wręcz w lekki pomarańcz. Całość lekko zamglona, po wlaniu całości mocniej mętnieje (wiadomka). Piana biała, obfita, dość trwała, dodatkowo pojawia się lacing.

Nos: o tak! O takie DDH NE IPA z browaru restauracyjnego nic nie robiłem. Chmielowość aromatu wręcz bucha ze szkła. 4 odmiany chmieli w tym Trident będący mieszanką trzech innych, wniosły tutaj wszystko co najlepsze: ja w głównej mierzy wyłapałem tropiki pod postacią ananasa i mango, ale pojawiają się także owoce cytrusowe i nadająca nieco wytrawności żywica. Jest soczyście!

Usta: goryczka lekko zaznacza się na podniebieniu, o profilu zbliżonym do albedo grejpfruta z żywicznym zabarwieniem. Poza tym, ponownie dominuje owocowa chmielowość, która nie daje dojść do głosu jakimkolwiek innym walorom tego piwa. Wysycenie wysokie, pełnia piwa średnia. Całość jest bardzo soczysta, jakby nie wiadomo ile kilogramów owoców trafiło do kotła… A to tylko i aż chmiel 😀

Ogół: co mnie w tym piwie cieszy chyba najbardziej to fakt, że popełnił je browar restauracyjny. Widać, że ekipa nie boi się eksperymentów i płynie z falą piwnej rewolucji, biorąc z niej to co najlepsze czyli chmiel. Chmiel, który wynosi to piwo na zupełnie nowy poziom soczystej owocowości. Aromat i smak bucha. I o to właśnie chodzi!

*brak etykiety wynika z faktu, że butelkę nabyłem gdy jeszcze na stanie nie były dostępne etykiety. Wiedząc jednak, że DDH NE IPA nie lubi upływającego czasu kupiłem gołą buteleczkę, nie mogąc się doczekać wrażeń z konsumpcji zawartości.


#13 Bursztynowa Afera – hybryda Marcowego i Lagera Wiedeńskiego

Oczy: lekko zamglone, bursztynowa barwa, bo jakżeby inaczej :D. Piana w barwie zabrudzonej bieli, coś jak ecru, obfita, średnio trwała, redukuje się do grubości 0,5 cm

Nos: pierwsze niuchy dają wrażenie kwiatowo-ziołowo-przyprawowej mieszanki na solidnej podbudowie słodowej, bo czuć też bardzo wyraźnie akcenty herbatnikowe, tostowe, może czasem i melanoidynowe. Czuć że jest to czysty lager, ale w bursztynowym wydaniu.

Usta: pełnia niska, wysycenie za to wysokie. Bardzo wyraźna, lekko słodkawa jak przy herbatnikach słodowość, która sprawia, że piwo początkowo profil wydaje się być skierowany właśnie na słodką stronę, jednak na finiszu pojawia się lekka kontrująca chmielowa goryczka, przez co jednak końcówka jest bardziej wytrawna.

Ogół: powiem, że jestem bardzo mile zaskoczony tym piwem, ponieważ na pierwszy rzut oka „bursztynowe” może sprawiać wrażenie piwnego nudziarza. Jest rześkie, niby to tylko lager, ale jednak z bogatszą słodową duszą, która przyciąga, a dodatkowy chmielowy smaczek urozmaica odczucia. Nie ma co oceniać piwa po etykiecie 😉


Reasumując

Z browarami restauracyjnymi zazwyczaj tak bywa, że swoją piwną ofertę opierają na 5-6 stylach. Zazwyczaj są to klasyki w postaci pilsa, jasnej i ciemnej pszenicy, coś na wzór marcowego i amber ale. Rzadziej stawiają na piwa z mocniejszą dawką chmielu czy też konkretną paloną kawą jak w przypadku stouta. Z Browarem Turek sprawa ma się jednak inaczej, co mam nadzieję widać po powyższym zestawieniu. Owszem jest klasyka, ale jest ona urozmaicona o pozycje, które od razu kojarzą się w piwną rewolucją. Widać, że w zamyśle browar nie ma być wyłącznie drugoplanowym dodatkiem dla restauracji, a wyróżniającą się rolą pierwszoplanową.

Same piwa prezentują sobą bardzo dobry poziom. Poczynając od przyzwoitych klasyków w postaci pilsa, jasnej czy też ciemnej pszenicy, które z pewnością zasmakują osobom mniej obeznanym z piwnym światem, a kraftowi wyjadacze docenią rzemiosło pozbawione wad i prezentujące stały, dobry poziom.

Cieszy też sięganie po te bardziej „rewolucyjne” pozycje czyli Session IPA, American Pale Ale oraz DDH Double IPA gdzie czuć że ekipa browaru nie żałowała chmielu przy produkcji, tworząc bardzo dobre mocno chmielone piwa, a zarazem nieprzesadzone z „oldschoolowym” pazurem i właściwym balansem.

Browar próbuje także działać z owocami, tworząc piwa, które idealnie sprawdzą się porą letnią, tak jak jest to w przypadku dwóch wersji Fruit Plant czyli owocowej pszenicy, w tym jednej w wydaniu Sour. Dodatki owoców od postacią moreli i malin (choć ja osobiście wyłapałem w głównej mierze ten drugi owoc) nadają tym piwom letniego pazura, który swoją owocową kwaśnością idealnie orzeźwią w upały.

Jest jeszcze ciemna strona mocy tureckiego browaru: obsypana złotem podczas KPR 2019 Czarna Kaśka oraz TURkawka czyli Coffee Stout. Dwie świetne pozycje dla fanów zarówno wytrawnej palonej kawy, jak i nieco bardziej bardziej deserowego oblicza wzbogaconego aromatami czekolady. Dla mnie to dwa najjaśniejsze gwiazdy tego zestawienia, ale mogę być nieobiektywny bo tego typu piwa są jednymi z moich ulubionych 😛

Na koniec dwa piwa, które traktuje bardziej jako ciekawostkę, czyli ogórkowe i zielone. To pierwsze to praktycznie ogórek w płynie, który jednak na dłuższą metę okazał się dość męczący (wychodziły mocno „zielone” nuty, jak przy przeazotowanym ogórku), natomiast zielone to najpewniej przefarbowany, klasyczny pils, który jest w ofercie browaru (z tym, że ten „prawdziwy”, bazowy pils jest jednak lepszy 😉 ). Dla mnie do piwa takie do spróbowania „na raz”.

Na dzisiaj to w sumie tyle. Jak wspomniałem nie jest to przegląd, który w pełni wyczerpuje temat turkowskich piw. Jednakże patrząc na poziom jakie prezentują opisane powyżej pozycje, jestem spokojny o te, których jeszcze nie próbowałem, jak i o te, które Browar Turek ma w planie dopiero stworzyć. A Wam mogę obiecać, że przegląd ulegnie aktualizacji jak tylko coś nowego/niesprawdzonego przeze mnie, wpadnie mi w ręce 😉

Aha, bym zapomniał. Browar Turek to nie tylko kawał dobrego piwa, ale też źródło świetnego jedzenia i okazja do obejrzenia wydarzeń sportowych, wzięcia udziały w koncertach i występach stand-up. Prawdziwy browar „renesansu”. Więcej informacji o Browarze Turek i ich wyrobach znajdziecie na ich Facebooku. Zapraszam do śledzenia ich poczynań.

Czołem!

Nie zapominajcie również o:

  1. możliwości komentowania i dzielenia się swoimi wrażeniami z tekstu i nie tylko;
  2. zajrzeniu na blogowego Facebooka i Instagrama;
  3. zapisaniu się do grupy Fanów Piwnego Craftu (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), gdzie również znajdziecie moje teksty, ale również innych piwnych freaków dzielących się swoimi piwnymi doświadczeniami.