Kord Whisky Barrel Aged
Są takie piwa, które kupuje się z myślą o ich leżakowaniu. Czasem jednak zdarza się to zupełnie przypadkiem, jak to miało miejsce z Kordem Whisky Barrel Aged, któremu nieświadomie dałem rok ponad termin ważności by dojrzał. On ten "gest" docenił i odwdzięczył się tym co najlepsze.

Tęga hybryda

Dzisiaj na tapecie kolejna ofiara akcji „Wietrzenia strychu”. Nie wiem, czemu tak długo zwlekałem z sięgnięciem po dzisiejszego bohatera, który jest autorskim połączeniem belgijskiego Quadrupla i angielskiego Barley Winea, czyli dwóch moich ulubionych styli. Dla jeszcze większego „prestiżu” leżakowane go w beczce po whisky.
Proszę Państwa, oto Kord Whisky Barrel Aged czyli Quintuple od Jan Olbracht Browar Rzemieślniczy w recepturze Krzysztofa Juszczaka. Czas zapoznać się z efektem jego pracy! Dodam jeszcze tylko, że ten egzemplarz przeleżakował ponad rok po terminie, więc przy okazji sprawdzimy jak się starzeje.

Metryczka

Browar: Jan Olbracht Browar Rzemieślniczy
Nazwa piwa: Kord
Styl: Quintuple
Ekstrakt: 26º blg
Zaw. alkoholu: 12,0% obj.
Skład: b/d
Data ważności: 23.01.2019 r.

Estetyka

Pierwsze co przykuwa uwagę to nietypowy i niespotykany do tej pory kształt butelki: niestandardowy i kojarzący się z „droższymi” alkoholami. Etykieta jest przezroczysta z ze złoto-białymi elementami tekstu i grafiki. Wygląda to wszystko bardzo dostojnie i daje do zrozumienia, że w środku nie znajduje się zwykłe piwo.

Sama barwa piwa jest brunatna, pod światło jaśnieje i mieni się rubinem. Piana choć znika bardzo szybko, udało mi się dostrzec jej ciemno beżową pianę.

Kord

Aromat

Pierwszy wdech tego co wydobywało się ze szkła przyniósł słodką wanilię, szlachetną whisky i bakalie. Po chwili jednak z podwójną siłą uderzył kokos. Mnóstwo kokosa. Ubóstwiam ten aromat. Towarzyszył mi praktycznie do samego końca konsumpcji. Z czasem ujawniły się także nuty owoców tj. wiśnia czy też żurawina.

Odczucie w ustach

Kokos opanował podniebienie od samego początku. Nie miałem chyba do tej pory okazji go tak wyraźnie poczuć w piwie. Wrażenia trochę jak przy batonie Bounty. Alkohol ułożony i prawie całkiem ukryty, jak na 12% nawet niespecjalnie rozgrzewa przełyk. Jako uzupełnienie dochodzą czerwona owoce i taka słodowa esencja.
Wysycenie wysokie, pełnia natomiast średnia. Profil raczej zbalansowany bez wyraźnego słodkiego lub wytrawnego zabarwienia.

Reasumując

Nie żałuję, że przetrzymałem to piwo ponad rok, bo dla takich wrażeń było warto, nawet jeśli nieświadomie. Najbardziej chyba zachwycony jestem tym wyrazistym kokosem, który w połączeniu z wanilią i whisky zawraca w głowie. Z drugiej strony jako balans pojawia się wiśnia, żurawina, bakalie i ogólnie głęboka i złożona baza słodowa. To piwo nie ma jednego oblicza, a co najmniej dwa, bardzo dobrze się ze sobą przeplatające. Sztos!
Ciekaw jestem jakie jest „świeższe”, ale na szczęście mam jeszcze dwie butelki w terminie, więc będzie okazja się przekonać.

Więcej informacji o Jan Olbracht Browar Rzemieślniczy i ich wyrobach znajdziecie na ich stronie WWW, Facebooku, czy też Instagramie. Zapraszam do śledzenia ich poczynań!

Czołem!

Nie zapominajcie również o:

  1. możliwości komentowania i dzielenia się swoimi wrażeniami z tekstu i nie tylko;
  2. zajrzeniu na blogowego Facebooka i Instagrama;
  3. zapisaniu się do grupy Fanów Piwnego Craftu (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), gdzie również znajdziecie moje teksty, ale również innych piwnych freaków dzielących się swoimi piwnymi doświadczeniami.