Czy można połączyć esencjonalne, mocne i złożone piwo z pełnymi aromatu amerykańskimi chmielami? Można, a za przykład niech posłuży American Barley Wine, czyli w skrócie ABW, którego twórcami jest ekipa browaru Birbant.

Jedno piwo, dwa oblicza

Barley Wine – jęczmień i wino, tak można by przetłumaczyć te dwa słowa składające się na jeden styl piwa. I jest w tym coś na rzeczy, bo widełki mocy tego trunku potrafią oscylować w rejonach, które bardziej kojarzą się z winem. „Wino jęczmienne” to tak naprawdę bardzo esencjonalny gatunek piwa, który jak sama nazwa wskazuje powstaje w głównej mierze ze słodu jęczmiennego i taki też ma charakter: słodowy. Wydaje się być to proste, ale jednak wysoki ekstrakt, nawet po części przerobiony na alkohol, pozwala nam poczuć głębię i złożoność Barley Wine. Stylu stworzonego do dłuższego posiedzenia, powolnego delektowania się i rozkładania na czynniki pierwsze. A gdyby tak dodać jeszcze jeden element, rozbudowując te piwne puzzle o kolejne części?

Czemu by nie, w końcu jesteśmy po środku piwnej rewolucji, której zawdzięczamy między innymi przedrostek „American” dodawany do wielu klasycznych styli. I nie jest to wyłącznie zabieg językowy. Wszystko przez dodatek amerykańskich chmieli przy produkcji piwa. Cytrusy, tropiki, żywica to tylko nikły procent gamy aromatów jaką można dzięki temu zabiegowi otrzymać. Na taki krok zdecydował się Birbant, tworząc ABW czyli American Barley Wine. Jak odnalazł się chmiel w tym niezwykle esencjonalnym stylu? Wybija się, zanika, czy współgra ze słodową mocą? Przekonajmy się!

Estetyka

Etykieta bardzo ładnie nawiązuje do nazwy piwa, będącej jednocześnie skrótem stylu: ABW. Jednoznaczne skojarzenie ma swoje potwierdzenie w grafice przedstawiającej pozostawającego w cieniu agenta z wymierzoną bronią i prezentującego swoją odznakę. Pomysłowo i w temacie.

W samym piwie nie mamy tutaj zbytniej rewolucji: jest bursztynowo, zauważalnie klarowne piwo. Piana to zabrudzona biel, wpadająca w beż, szybko się redukuje.

Aromat

W aromacie na pierwszym planie mamy najbardziej wyczuwalny ten pierwiastek jęczmiennego wina: wyraźny, lekko słodki, słodowy, bardzo intensywny. Za nim ujawnia się nuta szlachetnego, ułożonego alkoholu. Owoce obecne, ale bardziej o charakterze estrów, niż w skutek użycia chmielu. Ten mam wrażenie jakby został nadgryziony zębem czasu bo czuć coś na wzór miodu (aromat miodu może pochodzić z utlenienia się chmielu). Po skumulowaniu aromatów pod przykryciem dłoni wychodzi chmielowy aromat przypominające melon i morele. Jest on jednak bardzo szybko tłumiony.

Odczucie w ustach

Słodowość początkowo dominuje, a smaki chlebowe i karmelowe oblewają podniebienie. Później przechodzi to w lekkie alkoholowe rozgrzewanie przełyku. Na finiszu ujawnia się wyraźna, wydłużona chmielowa goryczka. Posmak chmielowy obecny, wyraźniejszy niż chmiele w aromacie, jednak nadal w mniejszości. Zdecydowanie góruje tutaj bogactwo słodu, a chmiel wyczuwalny jest na końcówce, zwłaszcza przy okazji goryczki. Nagazowanie niskie, co tylko podbija gładkość piwa, łagodnie przelewającego się przez gardło. To upodabnia jeszcze bardziej do wina. Treściwość napoju oceniłbym jako średnią.

Reasumując

Przyznam bez bicia, że opróżnienie butelki 0,5l zajęło mi prawie 2 godziny. ABW miało w tym czasie okazję ogrzać się nieco i ujawnić wszystko co w sobie kryło. A przynajmniej wszystko na tamten moment. Mam nieodparte wrażenie, że czas zrobił swoje i chmiel, który wieczny w piwie nie jest, musiał ustąpić w końcu pola słodowi, schodząc na głęboki drugi plan. Muszę kiedyś spróbować świeższej warki, co wcale nie oznacza, że piwo z czasem traci i staje się nieatrakcyjne.

Jest bardzo smaczne, warte pochylenia się i dłuższego degustowania by dać się trunkowi otworzyć w miarę ogrzewania. Głębia słodów z każdą minutą ukazuje coraz to nowsze oblicza, a dopełnia ją szlachetny i ułożony już alkohol oraz nieco już nagryziony zębem czasu chmiel. Cieszy wyraźna chmielowa goryczka, która stanowi świetną odskocznię.

Jeśli macie jedną butelkę gdzieś w zanadrzu nie ma co czekać, tylko brać i pić, ot taka specyfika tego stylu, jak i wielu innych, gdzie chmiel ma odgrywać ważną rolę. Mnie nie pozostaje nic innego jak Wam to piwo gorąco polecić i polować na świeże wersje!

Więcej informacji o browarze Birbant i ich wyrobach znajdziecie na ich stronie WWW, Facebooku, czy też Instagramie. Zapraszam do śledzenia ich poczynań!

Czołem

*Nie zapomnijcie o możliwości komentowania i dzielenia się swoimi wrażeniami z tekstu i nie tylko.
**Wpadnijcie także na blogowego Facebooka i Instagrama.
***Gorąco zachęcam także do zapisania się do grupy Fanów Piwnego Craftu, gdzie również znajdziecie moje teksty, ale również innych piwnych freaków dzielących się swoimi piwnymi doświadczeniami.