Połowa sierpnia za nami tak więc nadszedł czas by światło dzienne ujrzało podsumowanie tego co działo się w ramach bloga w lipcowe dnie. A było tego nieco więcej niż w czerwcu 😉

Liczba wejść na stronę mimo to nie powaliła mnie na łopatki, gdyż progres dość niewielki w porównaniu do czerwca. Gości na moim blogu było 124 i wygenerowali oni 176 odsłon.
Najwięcej osób przyciągnął wpis 51.17 Komtur – Browar Gościszewo, dzieląc koszulkę lidera z Zapuszkujmy polski craft!. Swoją drogą polski kraft w puszkach coraz realniejszy, tylko czekać aż trafi na półki sklepowe!

Mniej niż bym tego oczekiwał odwiedzin przypadło na 50.17 Michu w drelichu – Browar Waszczukowe „Setne Piwo!”. Dlaczego? Bo to było wyjątkowe, w końcu setne piwo w ramach mojego blogowania!

Tyle liczb, a już teraz mogę powiedzieć, że sierpień na pewno będzie lepszy i ciekawszy.

Co pojawiło się w szkle, jakie pozostawiło wspomnienia i czy warte jest polecenia ?

Lipiec rozpoczął się od małego świętowania…
Otworzyłem, powąchałem, posmakowałem, oceniłem i opisałem setne piwo! Wyboru dokonała moja luba i był to strzał w dziesiątkę. Michu w drelichu z browaru Waszczukowe to bardzo pijalny, smaczny i przyjemny w odbiorze Rye Stout. Nieprzejrzyście ciemny, słodki, niezamulający, przypominający roztopiony tort czekoladowy z kawową posypką, aromatyczny. Piło się go wyśmienicie i polecam gorąco wszystkim fanom, ciemnych, aczkolwiek bardziej słodkich niż wytrawnych smaków.

20951916_1519892734741898_701419341_o

Następny w  kolejce był podarek od lubej w postaci Komtura w wydaniu browaru Gościszewo. Piwo, przy którym musiałem zrobić mocniejszy research bo Komtur to nowa nazwa dla starego „Czarnego Krzyżackiego”. Piwo opisane jako ciemny lager, a będą bardzo dokładnym do Schwarzbier, który wcale taki całkiem czarny nie jest. Pod światło nabiera pięknych rubinowych refleksów. Aromaty dość stonowane, palone, nieco kawy zbożowej i karmelu. W ustach głównie odczuć można było akcenty palone, goryczka nie zaznaczała się. Lekko, poprawnie, smacznie, ale bez szału. Można wyciągnąć więcej.

20960903_1519892724741899_185586265_o

Pierwsza połowa lipca była szczerze powiedziawszy bardzo słodka. A jej zwieńczeniem był Cookie Monster od Inne Beczki. Piwo, którego jako maniak słodyczy nie mogłem sobie darować, bo bym sczezł. To piwo jest jednym wielkim, słodkim, kremowo-czekoladowo-kawowym deserem w płynie. Nie zamula. Aromaty nie są nachalne, nie przytłaczają. Wszystko jest idealnie skomponowane. Bardzo mi smakowało i co więcej, jestem wielce uradowany że panowie z browaru planują uwarzyć to piwo raz jeszcze. Oby druga warka była jeszcze lepsza 😀 Choć wtedy mogę już całkiem zbzikować od tego słodyczy w płynie!

20930198_1519892808075224_2009136582_o

Ostatnie trzy pozycje, związane są z urlopem. Wyjazd zaczął się od przesiadki i chwili na spacer po Wrocławiu. Trzeba było się posilić pizzą, uzupełnić płyny. Padło na bardzo klimatyczny pub Marynka Piwo & Aperitivo, gdzie na dziedzińcu umiejscowiony jest także Happy Little Truck z pizzą z pieca. W pub-ie padło na lipcową Pintę Miesiąca, którą była Shakalaka IPA w stylu Milkshake IPA, rzecz jasna z Browaru PINTA. Rzeczą jasną jest że każde nowe miesięczne wydanie jest czymś nietuzinkowym i wyjątkowym. To piwo, było nowym trendem na piwa „milkshake”, z tym że… mało tego szejka można było poczuć. W aromacie piwo było bardzo wytrawnie truskawkowe. Przypominało nieco Be Free Truskawkowe. Obecne było także nieco białych winogron. Jednym słowem wytrawnie. W smaku dominuje goryczka, chmielowość, żywiczność. Truskawki gdzieś się zgubiły, laktoza i wanilia zniknęły. Bardziej czuło się Truskawkowa IPA, porządnie nachmielone na goryczkę. Tak czy siak wypiłem z przyjemnością, było pyszne, aromatyczne, pijalne. Godne uwagi.

20930345_1519892818075223_653247684_o

Będąc już na miejscu w Dolinie Pięciu Stawów Polskich w Tatrach Wysokich miałem ze sobą wybrane przez czytelników na FB piwo. Sonda poszła ruch, głosy się posypały. Po zaciętej walce wygrała Perła. Porter Bałtycki! Troszkę śmiesznie 😛 Nie mając pod ręka porządnego szkła, posiłkowałem się emaliowanym kubeczkiem na zupki gorące. Pogoda wpasowała się w styl. Szarówka i chłód to idealna pora na ciemne piwo. Ciemne, alkoholowe, puste, wodniste i… I tyle. Na nic zdały się moje zmysły, gdy alkohol buchał zarówno z aromatu jak i smaku. Ponoć jednak piwo to ma w sobie coś więcej, więc nieuniknione, że postanowię dać mu jeszcze jedną szansę. I porządne szkło. Jedyny plus, że rozgrzało 😛

20930981_1519892861408552_1640404082_o

Na końcówkę wyjazdu, a także jako ostatnie piwo w miesiącu, wybrałem sobie coś z lokalnych specjałów. Coś regionalnego. W Zakopanem jest kilka sklepów gdzie można dorwać piwa kraftowe. Najlepiej zaopatrzony to Smaki Podhala mieszczący się przy skrzyżowaniu Krupówek i Piłsudskiego.  Wystawione był piwa regionalne, jasne, ciemne, pełne, czyli standard… Z jednym wyjątkiem… Ryży Dżon pod banderą właśnie Smaków Podhala. W stylu American IPA. Zaskoczyło mnie to pozytywnie, bo się nie spodziewałem. Tego jakie to piwo jest męczące też się nie spodziewałem. Wizualnie jest ok, trwała piana, bursztynowa barwa. Ale aromat i smak to żywica. Intensywna, ostra, zalegająca żywica, goryczka mega męcząca. Nic więcej o tym piwie powiedzieć nie mogę.
Tylko tyle, że zrobione jest w browarze Witnica, a bliźniaczo podobne jest z ichniejszą Lubuskie IPA. Tak samo okropną.

20945269_1519892901408548_231344829_o

Uhh… rozpisałem się nieco, ale w końcu czymś trzeba było zapełnić to podsumowanie. Jak widzicie działo się więcej, niż w maju czy czerwcu 🙂

Na moje prywatne wyróżnienie spokojnie zasługują pozycje:
1) Michu w drelichu – Waszczukowe
2) Cookie Monster – Inne Beczki
3) Shakalaka IPA – PINTA

Miejsce we Wrocławiu na piwo i dobrą pizze? To wspomniana Marynka Piwo i Aperitivo

To chyba na tyle… 6 piw w lipcu, z których ponad połowa bardzo udana, to dobry wynik. A jak będzie w sierpniu ? Na razie trzymam formę z lipca, pić za dużo nie mogę, bo się zaczynam zaokrąglać. Choć ponoć od piwa się nie tyje 😛

Na zdrowie!