Praktycznie każdy kto mnie choć trochę zna, wie że jestem wielkim wielbicielem słodyczy. Potrafię je wywęszyć w najgłębszych zakamarkach domu. Czekolada, ciastka, galaretki, nic nie może być bezpieczne gdy ja jestem w pobliżu. Pomyślcie więc jaka była moja reakcja gdy w jednym z poznańskich sklepów ujrzałem piwo dla amatorów łakoci. Cookie Monster!!! Tak się nazywa piwo, ale ze spokojem mnie też można by tak nazwać.
Zakup się dokonał, jednak degustacja musiała czekać dość długo na swój czas, bo aż 4 miesiące, aż w końcu skończył się termin ważności.
Nie było wcześniej czasu okazji, ze mną już tak jest że gdy mam jakieś fajne piwo, to szkoda mi je otwierać od tak i lubię mieć wtedy chwilę skupienia.

20706031_1509437895787382_530453602_o
Czas jednak płynął nieubłaganie, termin przydatności minął, więc uznałem że po co tracić zalety piwa, odkładając je ciągle na późnie
j. Tyle wstępu.

Kosztuje to piwo, po całej aferze jaka przeciągnęła się przez środowisko piwne w związku z dodawaniem do piwa aromatów. Kwestii tej poświęcę może inny wpis, może nie, pomyślę czy coś nowego da się jeszcze powiedzieć. Sęk w tym, że aromat, nawet jeśli wyrobiony z naturalnych składników, jest tworem „syntetycznym”, sztucznym polepszaczem. To był argument wielu, jak i ten że co jeśli koncerny to podchwycą i jedna kropla sprawi, że z „sikacza” powstanie „sztos”. Gdybanie, jednak zawsze ma to jakieś podłoże. Argumentów zwolenników nie pamiętam. Ja jednak nie o tym, bo znowu popłynę.

O słodki Ciasteczkowy Potworze!

20677104_1509438265787345_764240767_o

Cieszę się że udało mi się go zdobyć i spróbować, zwłaszcza że Inne Beczki piwa tej specjalnie serii „Pop Up” warzą tylko raz. Od taka limitowana edycja.

Etykieta w stylu i stylistyce, której browar jest wierny. Dużo plam kolorów, jakby ktoś pędzlem kapał na płótno i patrzył gdzie jest jeszcze wolny kawałek. W tym barwnym chaosie jest jednak metoda i każda etykieta jest inna wyjątkowa. Malarsko estetyczna… Taka ekspresja!

20662814_1509438119120693_1531583435_oCiekawostką jest również to, że na etykiecie znajduje się informacja o numerze butelki, a więc  o tym ile butelek browar już wypuścił. Moja to 5261. Oczywiście tyczy się to danej warki, danego piwa. Podani także są ojcowie receptury tego słodziaka co by wiedzieć, komu podziękować należy: Marcin Pietranik oraz Jacek Błędowski

20642350_1509438149120690_1600600048_o.jpg

A jaki styl piwny kojarzy Wam się ze słodyczą, ciastkami, czekoladą?
Rzecz jasna że Stout. Ten jest na dodatek czekoladowy i owsiany!
Chocolate Oatmeal Stout, to nasza baza, którą ocenimy przez pryzmat doznań sensorycznych.

Na zawartość butelki złożyły się:
– słody: pilzneński, czekoladowy, Specjal B, słód wędzony wiśnią, słód Carafa Special II
– dodatki: płatki owsiane, jęczmień palony
– chmiele: Magnum
– aromat waniliowy i czekoladowy

Wygląda to przystępnie, cieszy mnie słód wędzony wiśnią, lubię gdy ciemne piwo pachnie takimi czekoladkami z wiśnią w likierze, dodające aksamitności płatki owsiane. A aromaty ? Cóż, ważne że naturalne, nie jestem po żadnej stronie barykady. Wszystko też zależy jak to wszystko gra w piwie. Wedle etykiety będzie kawa, czekolada, owsiane ciasteczko, czekolada, aromaty i dużo czekolady. Tyle teorii, a praktyka? Czas na nią!

20662826_1509438049120700_1805424280_o

A nie najpierw jeszcze jak wygląda piwo w szkle.

Tak wiem, te bąbelki na ściance, to efekt niedokładnie umytego szkła, ale już nad tym pracuję. Co jednak ważniejsze to ciemna, nieprzenikniona tafla płynu w szkle. Wszystko ozdobione beżową pianą, bez laicing’u, ale za to do końca utrzymuje się delikatny kożuch. Wizualnie jest ok. Piwo prezentuje się na pewno lepiej niż niedomyte szkło 😛

Co oferuje nam aromat ?
Na początku bardzo intensywna czekolada, wyraźna, dominująca i przytłaczająca. Czuć robotę aromatu. Wanilii jest mało, praktycznie niewyczuwalna. Początek jest bardzo jednowymiarowy. Bardzo słodki. Z czasem wszystko nieco się stabilizuje. Dalej czuć czekoladę z rodzaju mlecznej, do tego jednak dochodzi nieco wiśni. Układa się to wszystko w jedno takie ciastko znane mi z cukierni: kremowe na biszkopcie kakaowym z wiśniami i posypką z kawy. Symboliczną, bo owej kawy jest niewiele.

20662651_1509437902454048_179442106_o

Smak natomiast to aksamitność, gładkość, niezbyt duże ciało, ale czuć pełnie. Jest słodko, kremowo, czekoladowo. Ciasteczka czekoladowe, ale kruche, nie takie zapychające i mdlące. Kawy bardzo mało, gdzieś tam jako posmak na podniebieniu. Goryczka praktycznie nieobecna.

Piwo zdecydowanie z #teamsłodyczka. Kremowe, ciasteczkowe, słodkie, ale nie do przesady, nie jest to jakaś Fortuna Czarna, która smakuje jak cola z kawą. Jest dobre ułożone, kremowe. Poszczególne składniki dobrze się skomponowały, jedynie tej kawy mało, aromat czekoladowy może nieco zbyt mocno pokrył resztę, natomiast aromatu wanilii nie wykryłem 😛

20642178_1509437929120712_1159559644_o

Dobre piwo, bardzo polecam, choć teraz to pewnie już nie do dostania, ale jeśli ktoś lubi piwa mało gorzkie, słodkie, ciemne to to byłoby bardzo dobrym wyborem. Więc mniej więcej wiecie w co celować. Mimo użycia aromatów, piwo nie wali sztucznością, nie ma przesadnej czekolady. Jest bardzo fajne. Aż żałuje że tyle czekało i że tylko jedną butlę miałem 😛
Polecam także inne pozycje od Inne Beczki, bo panowie czasem mają pokręcone pomysły, doprawdy smaczne i warte spróbowania 😉

Dużo słodyczy życzę i…

Na zdrowie!