Tymczasem coś na co polowałem od momentu gdy usłyszałem, że to piwo pojawi się na półkach sklepowych, pubach, barach czy gdzie tylko możliwe to pojawienie się było. Przed nami piwo nietuzinkowe, a postać z nim związana jest jeszcze bardziej niezwykła.

Oto przed Wami… MIŚ WOJTEK!Zapragnąłem tego piwa, gdy tylko usłyszałem, że powstaje, a sama premiera miała miejsce na początku czerwca, więc trochę już minęło od tamtego czasu. Miałem jednakowoż problem z upolowaniem. Ani w Poznaniu w Centrali Piwnej nie udało mi się trafić, ani też  w Tesco, które rzekomo miało być w egzemplarze Misia zaopatrzone. Czekałem cierpliwie, aż w końcu udało mi się 21 sierpnia dorwać mój cel. A pomogła mi w tym Łódzka Piwoteka, u której owy produkt nabyłem.

I tak oto sierpniowego, ciepłego wieczoru zasiadłem do konsumpcji. Nie będę ukrywał tego co skłoniło mnie do zakupu. Ciekawa etykieta i dodatek do piwa w formie mięty syryjskiej.

Ale zacznijmy od początku, czyli od samego bohatera tego trunku, czyli wspomnianego Misia Wojtka. Dla części z Was może być to postać znana bardziej lub mniej. Jego historia sięga czasów II wojny światowej, kiedy wraz z kroczącą na odsiecz Europie armią gen. Andersa, pomagał zwalczać okupację hitlerowską. Był zwyczajnie niezwykłym żołnierzem.

Z etykiety dowiadujemy się, że „[…]przemierzył cały szlak bojowy od Iranu po Szkocję. Słynął z tego, że bawił się i pił piwo ze swoimi towarzyszami broni.” Ponadto mamy do czynienia z bohaterem, który pochodzi ze Syrii.
To tyle słowem wstępu o nim. Jeśli jesteście ciekawi i chcecie dowiedzieć się nieco więcej o naszym Misiu zapraszam na tę stronę: Miś Wojtek

Wróćmy do samego piwa i tego co widzimy na pierwszy rzut oka.

Miła estetycznie etykieta, przedstawiająca naszego bohatera z pociskiem armatnim w łapach, a pod nim nazwa piwa i jego stylu. I już tutaj dowiadujemy się jaki to tajemniczy składnik zawiera ten trunek. Ponadto po bokach znajdują się wszelkie potrzebne informacje i składzie i parametrach, a także historia, której fragment przedstawiłem powyżej.

Zgodnie z tym wszystkim co jest nakreślone dowiadujemy się, iż Miś Wojtek to Summer Ale z miętą syryjską. W procesie warzenia użyte został słody jęczmienne: Pale Ale i pilzneński, a także pszeniczne, reprezentowane przez pszeniczny jasny.
Chmiele to: amerykańskie Columbus, Chinook, Crystal, Mosaic. Wszystkie bardzo intensywne, korzenne, cytrusowe, ziołowe aromaty.
Do tego wszystkie drożdże US-05 i mięta syryjska, jako że nasz Wojtek to miś z Syrii.

Wedle parametrów mamy do czynienia z ekstraktem 12 stopni Plato, alkohol na poziomie 4,7% i goryczka 45IBU, czyli kto nie lubi gorzkich piw, pewnie tego nie polubi.

A jak ten cały skład i parametry mają się do tego, co odczułem podczas picia ?

Wygląd: piwo w szkle prezentuje swoją piękną, złocistą barwę, jest mętne, a zbita, drobnopęcherzykowa piana biała, zdobi trunek niczym korona, prawie do końca degustacji.

Aromat: mięte da się wyczuć, ale nie jest ona dominująca, zdecydowanie mocniejsze i bardzij intensywne w odbiorze są cytrusy, może nieco żywicy sosnowej. Bardzo przyjemny aromat taki jaki lubię. Idealny na letnie pory, wakacyjne upały.

Smak: pierwszy łyk i poczułem się gdybym pił herbatę miętową, ale nie taką z torebki, tylko świeżo zerwane liście mięty zalane wrzątkie, ochłodzone i z dodatkiem cytryny. Naprawdę wyjątkowy smak, którego jeszcze nie miałem okazji doznać, kosztując piwa. Po chwili to wszystko jest kontrowane przez goryczkę, może nie jakąś bardzo silną, ale taką która daje o sobie znać.

Wszystko to składa się na naprawdę ciekawe w odbiorze piwo, które mogę polecić każdemu, nawet osobom, którym ta goryczka może przeszkadzać, by wzięły choć łyk i zachłysnęły się miętą Misia Wojtka. Nie rozumiem też wielu komentarzy, z którymi się spotkałem, traktujących, że to piwo smakuje, jakby się jadło pastę do zębów. Nie wiem jakich te osoby używają, ale sam bym taką chciał, więc jeśli ktoś ma namiary na pastę do zębów o smaku piwa Miś Wojtek to proszę o pilny kontakt.

Kończąc już te wszystkie dywagacje, Miś Wojtek to piwo, na które warto było czekać i polować. Wyróżnia się i intryguje, a co najważniejsze smakuje. Miejmy nadzieję, że Wrężel zdecyduje się by i przyszłym latem nasz bohater towarzyszył nam podczas wakacyjnych upałów i nie tylko.

Ja go mogę z całego serca polecić, choćby i po to by go raz spróbować. Bo naprawdę warto.

Na zdrowie!

*Piwo powstało w browarze Wrężel, przy współpracy z naszym polskim prducentem odzieży patriotycznej SurgePolonia.