Białe Podlaskie

Mamy to!
Pierwsza recenzja gotowa. Mylisz się jednak, jeśli myślisz, że za chwilę Ci ją zaprezentuję, chciałbym zbudować małe napięcie i niepewność co do tego jak owa wiekopomna degustacja wypadła.
Na sam początek krótki rzut oka na to, co dokładnie wpadło mi dzisiaj w ręce.

Przenosimy się do północno-wschodniej Polski, a dokładnie do małej mieściny Harasimowicze, znajdującej się w pobliżu Dąbrowy Białostockiej. To właśnie tutaj zlokalizowany został browar, który swoją działalność zaczął niedawno, bowiem w 2015 roku, a nazwa jego to: Browar Słodowy Dwór.
Założony został przez małżeństwo Falkowskich, które po wykupieniu budynku tamtejszej starej szkoły, postanowiło przenieść warzenie piwa z domu, do nowej, większej lokalizacji.
Znak rozpoznawalny ich piw? To oczywiście etykiety. Część z nich grafiką nawiązuje do podlaskiej natury, natomiast inna seria to już wizerunki kobiet, każdy inny w zależności od stylu piwa (jak chociażby recenzowane dziś „Białe Podlaskie”).

No właśnie, a w jakim stylu jest dzisiejsze piwo?

Jest to Witbier czyli tzw. belgijskie piwo pszeniczne. Czym różni się od znanych nam już szeroko piw koncernowych ? Po pierwsze wygląd. Piwo pszeniczne jest mętne i bynajmniej nie jest to jakaś wada produkcyjna, tylko świadomy zabieg i obecność drożdży/skrobi. Po prostu ten typ tak ma.
Po drugie goryczka. Zdecydowanie mniejsza niż w typowym „Leszku” w związku z czym jest to piwo, które mogą sobie upodobać kobiety, które nie lubią gorzkiego smaku, bo tutaj takiego nie znajdą.
I po trzecie słodycz i cytrusowość. Witbier jako piwo pszeniczne w swoim aromacie ma swoistą owocową mieszankę, w tym wypadku powinny być co cytrusy, do tego lekka miodowa słodycz i ewentualne lekkie wyczuwalne aromaty związane z dodanymi przyprawami jak kolendra.
Orzeźwiające, pijalne, przyjemnie… W sam raz na pogodę panującą na zewnątrz ( 25° w cieniu, ile na słońcu nie chcę wiedzieć, bezchmurne niebo, czyli lekki skwar).

A więc jak to jest z tym piwem?

Białe Podlaskie

Data przydatności do spożycia: 15-08-2016
Witbier
IBU (goryczka): 14 (niska)
Zawartość alkoholu: 5%
Ekstrakt: 12,5

Skład: woda, słody: pilzneński, pszeniczny, płatki pszenne, chmiel Saaz (chmiel czeski, mający nadać korzenno-ziołowy aromat), kolendra, skórka słodkiej pomarańczy, curaco, drożdże.

Najpierw część estetyczna.
Etykieta czytelna, ładna oprawa graficzna, wszystkie potrzebne informacje podane. Pierwszy plus, który jest kontrowany przez „goły” czarny kapsel bez grafiki, co mnie jako osobie, która akurat lubi gdy tam też coś ładnego jest umieszczone, trochę kłuje. Więc uznajmy, że na razie + i – daje 0.

Barwa pomarańczowa, widoczna zdecydowana mętność, czyli wszystko zgodnie ze stylem. Piana drobnopęcherzykowata, aczkolwiek dość szybko zanikła do zera. Mnie to szczerze powiedziawszy szczególnie mocno nie razi, choć mogłaby poistnieć nieco dłużej, albo chociaż zostawić jakiś ślad po sobie. A tak po chwili biała koronka przestała bytować w szkle.

W aromacie zdecydowanie dominuje skórka pomarańczy z dodatkiem wspomnianej w składzie kolendry. Mamy więc też obiecaną cytrusowość. Tak samo rzecz ma się z samym smakiem. Piwo o prawie nieobecnej goryczce, dobrze gasi pragnienie i jest bardzo pijalne.W sam raz na czas gdy skwar leje się z nieba, a my chcemy odsapnąć nieco w cieniu i napić się czegoś dobrego. Co prawda wysycenie na niskim poziomie, można by było je nieco podkręcić by dało się wyczuć w piciu więcej „bąbelków”, jednakże nie jest to nic co mogłoby zaważyć na moim końcowym odbiorze tego piwa.

Ogólnie rzecz ujmując: piwo lekkie, bardzo pomarańczowe (jeszcze trochę i byłaby Mirinda), z bardzo niską goryczką, dobre na upały, jedynymi minusami kapsel i słaba piana.
Moja ocena, przyjmując szkolną skalę ocen to: 4 z + na zachętę, jako że to moje pierwsza recenzja 🙂
Mogę z czystym sumieniem polecić to piwo, zwłaszcza że półka cenowa z jakiej został zdjęty wcale nie jest zbyt wywindowana w górę, jak na piwo rzemieślnicze jest do średnio niska półka cenowa.

Tym samym pierwszą recenzję uważam za zakończoną. Kiedy kolejna czas pokaże, ale z pewnością się o tym dowiesz. I oby była jeszcze lepsza niż dzisiejsza. W końcu człowiek uczy się całe życie 🙂

Czołem!

Nie zapominajcie również o:

  1. możliwości komentowania i dzielenia się swoimi wrażeniami z tekstu i nie tylko;
  2. zajrzeniu na blogowego Facebooka i Instagrama;
  3. zapisaniu się do grupy Fanów Piwnego Craftu (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście), gdzie również znajdziecie moje teksty, ale również innych piwnych freaków dzielących się swoimi piwnymi doświadczeniami.
  4. po więcej recenzji, którym poddałem Witbiery odsyłam na odpowiedni tag -> Wibier